Szara rzeczywistość sprawia, że chcemy czegoś więcej, czegoś co da nam siłę na następny dzień.
Szukając tego "czegoś" trafiłam na decoupage i tak już zostało.
Mam nadzieję, że to co we mnie gra, przypadnie Wam do gustu i będziecie tutaj zaglądać :)
Mój nowy lalkowy nabytek. Miała przybyć dopiero w marcu... ale złożyło się inaczej i Candy, ASA EID Iplehouse, jest już z nami. Jest zupełnie inna niż Sae, obłędnie piękna.... Mam nadzieję, że da mi tyle radości co Sae. Fajnie mieć dwie lalki w domu, oj fajnie :)
Czekamy na nową koleżankę. W końcu Megu nie będzie sama:) W między czasie postanowiłam uszyć jej nowy ciuszek, i odnowiłam kanapę kupioną na Pchlim Targu.
Brak czasu. Totalny. Wymagają ode mnie coraz więcej a ja zastanawiam się skąd mam to wziąć. "Więcej sił żeby żyć." Staram się czerpać siły z każdego dostępnego mi źródła. I nie zwariować- w końcu sama tego chciałam. Na odprężenie- nowa pasja. Kawałki już pokazywałam. Teraz pełna krasa:) Na warsztacie dwa kolejne projekty ale chwilowo decu opanowało pracownię i moje myśli. Dużo tego wrzuciłam :) Jak skończę to się pochwalę :)
Strasznie mi ten kolor do niej pasuje. Jasne kreacje szykuję dla wersji blondwłosej :) Również nowy sutasz.... Nawet nie wiecie jakim wyzwaniem jest zrobienie bransoletki na taki mini nadgarstek... Biedna Sae nasłuchała się, oj nasłuchała :)
Bardzo nie lubię nazwy tego święta- Dzień Matki- czemu nie mamy? Matka- nie kojarzy mi się to określenie z osobą ciepłą i pełną miłości..... A Wam? Herbaciarka na zamówienie. Dla najwspanialszej osoby na świecie. Dla MAMY :)